Oprowadzanie tajwańskich wycieczek po Polsce

Wydarzenia

Dwadzieścia kilka lat temu czyli na początku lat 90-ych dwudziestego wieku obsługujące zagranicznych turystów z Tajwanu polskie biura podróży były dwa: Orbis i Mazurkas.

Tajwanczycy zwiedzali wtedy wybrane kraje postsocjalistyczne: Polskę, Czechy i Węgry, czasem też Słowację.
Po kilku latach moda na tamten szlak minęła, po czym, w ostatnich kilku latach, odrodziła się w zmienionej nieco formie, gdyż głównie wycieczki z Tajwanu jeżdżą teraz z Polski do Estonii, Łotwy i na Litwę, kończąc swą wyprawę w Rosji.
W Polsce zwiedzają Warszawę, czasem z Zamkiem Królewskim i Wilanowem, czasami Żelazową Wolę,
zawsze Kraków, Wieliczkę i na ogół Oświęcim. Rzadziej zdarzają się prawie dwutygodniowe wyprawy po naszym niemałym przecież kraju, włączające Gdańsk, Malbork, Toruń, Poznań i Wrocław, jeszcze rzadziej grupy trafiają do Zakopanego czy Zamościa.

Co tajwańskim turystom podoba się w naszym kraju?
Miejsca związane ze znanymi Polakami, przyroda, kontakt z ludźmi i nasz skomplikowany język.
Hitem w Warszawie są Łazienki z otwartymi na kontakt rudymi, a nie jak dotąd znanymi im szarymi i nieufnymi, wiewiórkami.

Mniej Tajwanczykom smakuje nasze jedzenie, odbierane jako nieco za słone.
Powoli z krajów europejskich, które zwiedza się, bo zwiedziło się już te bardziej znane, rodzi się wśród Azjatów, moda na Polskę.

Podkreślane są bezpieczeństwo i porządek społeczny, jakie u nas panują, bogata historia naszego kraju i życzliwość spotykanych po drodze Polaków.
Wyrażany jest podziw dla tych najbardziej znanych: Kopernika, Chopina, Skłodowskiej Curie i jej córek, nagrodzonych nagrodą Nobla polskich poetów i pisarzy, ale też Mickiewicza, Papieża Polaka i znanych już też w Azji polskich sportowców – Lewandowskiego czy Partyki.

 

Comments are closed.

Przeczytaj poprzedni wpis:
Smok ogląda Yeti

Tegoroczny amerykański film animowany w reżyserii Toma Johnsona i Todda Wildermana ogląda się z przyjemnością. Każda minuta tego 137-minutowego filmu...

Zamknij