– Czy już jako dziecko marzyłaś o tym, by kiedyś zostać masażystką i joginką?
Jakie były marzenia małej Agaty?
Nie było to tak dokładnie sprecyzowane, ale były jednak pewne przesłanki, które dopiero teraz jestem w stanie połączyć. W dzieciństwie w ramach zabawy często robiłyśmy sobie nawzajem masaże z moją najbliższą przyjaciółką. Z reguły były to zabawne masaże z wyliczanką i wtedy nawet przez chwilkę nie pomyślałam o tym, że będę masować w przyszłości. Później jako dwudziestolatka często robiłam masaże swojemu chłopakowi, który niemal codziennie mnie o to prosił. Wówczas on to uwielbiał, a ja nie lubiłam i nie chciałam tego robić! Szczerze robiłam to wtedy dla świętego spokoju, żeby już przestał mnie o niego prosić. 🙂
Jeśli chodzi o jogę to był taki rok, kiedy w szkole podstawowej na lekcji w-f nauczyciel na każdej lekcji wyznaczał mnie do prowadzenia rozgrzewki dla całej grupy. Wynikało to z tego, że robiłam to z dużym zaangażowaniem i solidnie i on już nie musiał się o to kłopotać. I też wcale tego nie uwielbiałam i dziwiłam się, że wciąż mnie wyznacza, ale robiłam to.
Młodziutka Agata marzyła o tym, aby być tancerką, policjantką lub nauczycielką.
Wydaje mi się, że marzenia o byciu policjantką wynikały z zafascynowania filmem, gdzie policjantki były bohaterkami i odgrywały ważną rolę.
W dzieciństwie bardzo kochałam tańczyć. I w zakresie marzenia bycia tancerką, częściowo je realizuję, ponieważ hobbistycznie tańczę tango argentyńskie.
Co do marzenia bycia nauczycielką, było ono najbardziej subtelne i tajemnicze. Ale było takie, gdzieś w mej głębi.
– Agato, skąd pomysł na nazwę Be free?
Nazwa Be Free wynika z głębokiej intencji dążenia do wolności. Chodzi tu przede wszystkim o wolność wewnętrzną. Wolność od schematów postępowania, które nam nie służą, myśli, które nas nie wspierają i emocji, które zlegają w nas, a które możemy uwolnić. Zarówno masaże jak i joga są dla mnie narzędziami, które mogą wesprzeć nas w procesach tego uwalniania, ponieważ pomagają docierać do tych miejsc, w których je gromadzimy, poruszyć je i jeśli osoba podejmie taką decyzję, to dopuścić je do odczuwania, przyjąć w pełni, a następnie pozwolić im odejść.
– Jaka misja i intencja przyświeca Ci w Twojej pracy?
Moją intencją jest bycie wsparciem dla uczestnika mojej jogi lub osoby masowanej. Bycie w jak największej obecności, z intencją wsparcia osoby i skatalizowania tego, czego osoba najbardziej potrzebuje. Bez kontrolowania tego, co to ma być. Czasem to będzie błogi stan i odpoczynek. Czasem rozluźnienie. Czasem może to być spotkanie z własnymi emocjami, a nawet i własnym cieniem.
– Czy oferowane przez Ciebie masaże są tymi, którym też sama najchętniej się poddajesz?
Tak. Preferuję masaże ajurwedyjskie, masaże twarzy, czy też inne mieszane masaże. Jednak najważniejsza jest dla mnie bycie masowaną przez osobę, która jest uważna i obecna podczas masażu i kiedy czuję, że masażysta chce „mojego dobra”. Techniki są drugorzędne.
– Czy z kolei joga kundalini to najbardziej preferowana przez Ciebie forma jogi i czy zawsze tak było, odkąd weszłaś na jogową ścieżkę?
Każdy rodzaj jogi może być dobrym narzędziem wsparcia. Wydaje mi się, że to jest kwestia osobistych preferencji. Ja zaczęłam od Hatha jogi, która pojawiła się a miejscu, w którym tańczyłam tango. I faktycznie z czasem czułam jakąś zmianę w sobie po praktyce. Gdy po kilku latach spotkałam się z jogą kundalini, zauważyłam znaczną zmianę mojej energii po praktyce, co zaciekawiło mnie. Ale dopiero po kilku miesiącach, gdy nastała pandemia wróciłam do niej w ramach zajęć on-line, które pojawiły się na mojej drodze. I z ciekawością obserwowałam, że każda praktyka zmienia moją wewnętrzną energię. Czasem czułam się wspaniale, czasem wychodziła ze mnie jakaś irytacja. Ale coś się zmieniało.
– Jaka jest Twoim zdaniem rola dyscypliny w życiu człowieka?
Szczerze mówiąc nie należałam do osób zdyscyplinowanych i mam wrażenie, że dopiero regularna praktyka jogi zaczęła mnie tej dyscypliny w przyspieszony sposób uczyć. Uważam, że dyscyplina jest bardzo ważna w naszym życiu. Jednak przede wszystkim chodzi o dyscyplinę umysłu, czyli obserwację tego, co się w nas pojawia, jakie myśli, jakie schematy działania. Dopiero bowiem wówczas będąc w pełni uważnymi możemy nie wybrać starego schematu, zignorować myśli, nie wciągnąć się w to, co nam i światu nie służy. Bez tej dyscypliny i obserwacji działamy jak automat. Zatem nauka dyscypliny np. podczas praktyki jogi jest tym, co daje nam siłę przeniesienia tej dyscypliny na nasz umysł. Cokolwiek podpowiada nam nasz umysł, możemy wybrać inaczej!
– Czy bliski jest Ci cytat – 'bądź zmianą jaką chciałbyś ujrzeć w świecie’?
Zdecydowanie tak! Szczerze mogę przyznać, że sama popełniam błędy. Daję się wciągnąć w jakiś swój stary schemat, który zupełnie nie służy mi ani światu. Najczęściej już teraz są to ukryte, podświadome dość mocne programy. Ważne, aby być też dla siebie po takich momentach wyrozumiałymi. I przypomnieć sobie, że zawsze możemy wybrać miłość. Cokolwiek się dzieje. Bo jedynie zaprzestanie tworzenia nowego cierpienia dla siebie i innych może prawdziwie uzdrowić nas i wpływa na uzdrawianie całego świata.
Po więcej informacji o tym co proponuje Agata zapraszamy na jej strony: http://www.befreemassage.pl i http://www.befreeyoga.pl